PODRÓŻE BEZ GRANICPortal Turystyczny dla Osób z
Niepełnosprawnością i Nie Tylko...

Aktualności

O podróży z niepełnosprawnością….

Autor: Podróże Bez Granic
2016-01-30, 12:23
    • Komentarze 0

autorzy: Magda Olesińska i Maciej Szramka

Niebawem ruszamy w naszą kolejną podróż (o której możecie przeczytać TU) i w związku z tym chcielibyśmy poruszyć temat bardzo rzadko spotykany na tradycyjnych forach publikacjach podróżniczych. Wydawało by się mało problematyczny, a jednak istniejący choć niezauważalny – jest to temat podróżowania osób niepełnosprawnych.

Już na pierwszy rzut oka niepełnosprawność i podróżowanie się wykluczają. Jednak to nie do końca jest tak, jakby się mogło wydawać.

Niepełnosprawność dla większości osób kojarzy się ze znacznym upośledzeniem, wielkim poświeceniem i przełamywaniem trudnych barier fizycznych i dla tych osób Podróże stanowią wielkie wyzwanie, choć także nie są niemożliwe!

Niepełnosprawność jednak nie zawsze musi być widoczna. Czasem występują takie niepełnosprawności, których na pierwszy rzut oka nie widać, a potrafią sprawić dużo problemu. Właśnie my takimi niepełnosprawnymi podróżnikami jesteśmy.

Osoby z „widoczną” niepełnosprawnością niekiedy mają łatwiej niż my, ponieważ nie muszą się „ tłumaczyć” i opowiadać o swojej niepełnosprawności. Im chętniej pomagamy, zauważamy potrzebę pomocy. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z różnicy miedzy nami, a osobami bardziej niż my pokrzywdzonymi przez los, doceniamy ich trud i nie chcielibyśmy być na ich miejscu.

Ze względu na niewidoczność naszej niepełnosprawności na pierwszy rzut oka, traktowani jesteśmy jak osoby sprawne i często sami się tak czujemy, jednak wiemy doskonale z czym musimy się na co dzień borykać i jakie przez to mamy ograniczenia, utrudniające nam życie i co za tym idzie podróżowanie.

Magda:

Ja mam epilepsję, naczyniaka i tętniaka w głowie, co powoduje niedowład lewostronny (ręka, noga, twarz, osłabiony kręgosłup). Tego wszystkiego na pierwszy rzut oka nie widać. Jednak nigdy nie wiadomo kiedy i gdzie zaskoczy mnie atak. W podróży to duży problem i niepewność. Niedowład utrudnia dźwiganie plecaka, czy pokonywanie trudniejszych tras. Nawet takie prozaiczne rzeczy jak trzymanie się poręczy w przepełnionym autobusie, może być dla mnie kłopotliwe. Przyniesienie talerza z gorącą zupą w schronisku.  Obcy ludzie widząc i rozmawiając ze mną nie mają pojęcia, że coś jest nie tak, dopiero przy wykonywaniu bardziej precyzyjnych rzeczy patrzą jak na „dziwoląga”. Gdy nie mogę poradzić sobie na przykład ze sztućcami w lewej ręce.

Zawsze włącza się lampka alarmowa czy będzie widać moją niepełnosprawność, czy znów zacznę się plątać i wykonywać niekontrolowane, mało precyzyjne ruchy. Uwierzcie mi to nie jest fajne kiedy pakujesz zakupy do siatki, lub ubrać bluzkę w mało wygodnym samolocie, a ręka nie chce współpracować i wchodzić gdzie chcemy, ludzie się gapią i myślą co za niezdara, ale się grzebie.

Atak epilepsji szczególnie wśród nieznających problemu osób, a nie ukrywajmy, że w krajach turystycznych wiedza na ten temat jest znikoma to dramat. Siedzę spokojnie w autobusie, muzeum czy w kawiarni wszystko w porządku, aż tu nagle czuję, że się zbliża Coś. Zaczynają się nerwy, zastanawianie gdzie mam zastrzyki, gdzie najbliższy szpital, jak zareaguje otoczenie. Stres, nerwy, przerażenie, oczekiwanie. Koniec z miłym podróżowaniem i przyjemnością rozkoszowania się atrakcjami.

Maciej:

Mam wstawioną endoprotezę stawu biodrowego. Teraz endoproteza jest już zużyta, noga przez to krótsza, skrzywiony kręgosłup, częste bóle nogi i głowy. Niestety ogranicza mi to bardziej aktywne życie i podróżowanie. Nie mogę uprawiać, żadnego sportu obciążającego stawy biodrowe i kolanowe. Dłuższe chodzenie sprawia ból, a nawet kilkuminutowy postój w jednym miejscu, powoduje blokadę nerwów nogi.

Oczywiście mogę chodzić, jeździć i się przemieszczać – więc powiecie, co to za niepełnosprawność. Nogi mam. A jednak. Górskie szlaki, które tak uwielbiam, kosztują mnie bardzo dużo zdrowia i wysiłku. Nogi które, nie zawsze chcą mnie „słuchać”, czy blokują się w najmniej oczekiwanym momencie.

Prozaiczna sprawa – buty. Już samo zakładanie buta, który na dodatek mam specjalnie dostosowany, np. w Tajlandii stanowi problem gdyż do większości obiektów sakralnych należy wchodzić bez obuwia. W moim przypadku zdejmowanie go co chwile jest bardzo kłopotliwe. Nie raz rezygnowałem z wejścia, bo miałem dość tej trudnej dla mnie procedury.

Pewnie gdy powiem, że po plaży czy w upale zawsze chodzę w zabudowanych butach (co za tym idzie i w skarpetach) powiecie i cóż wielkiego. Tak to nie jest brak nogi, ale spróbujcie pochodzić jeden dzień w pełnych butach w czterdziesto stopniowym upale lub monsunowym deszczu.

Z powodu powyższych ograniczeń, w naszym przypadku zrezygnować musimy z uprawiania jakiegokolwiek wysiłkowego sportu za wyjątkiem pływania, a budowanie odpowiedniej sylwetki i nabieranie kondycji to dla każdego podróżnika bardzo waży element przygotowań.

Na szczęście teraz jesteśmy już dużo bardziej świadomi swoich ograniczeń i wiemy, że nie wszystko możemy robić tak jak inni. Wiem jak się do tego przygotować i zminimalizować negatywne skutki inwalidztwa.

W przypadku osób niepełnosprawnych w podróży dochodzi jeszcze konieczność wykupienia specjalnego dodatkowego ubezpieczenia, co wiąże się z kosztami. Instytucje i sponsorzy też patrzą na nas z przymrużeniem oka – bo w końcu co nam dolega? Nic nie widać i nie da się tego przedstawić medialnie.

Nie piszemy tego oczywiście aby się skarżyć na swój los (choć nieraz mamy go dość). Pomimo barier, staramy się jak najwięcej podróżować i robić na złość naszym ograniczeniom. Staramy się tak dobierać, trasy, miejsca czy warunki, aby były choć trochę mniej uciążliwe dla sprawnych-niepełnosprawnych.

I uczulamy – gdy zobaczycie na swojej drodze kogoś nie do końca precyzyjnie się poruszającego, nie współczujcie mu, ale też nie wyśmiewajcie. Nie zrzucajcie na złe wychowanie czy alkohol. Nie przyglądajcie się jak dziwakom. Pomóżcie, a jeśli nie zamierzacie pomóc nie dopytujcie o szczegóły i nie komentujcie.

Każdy ma prawo marzyć i te marzenia realizować. Także my, mimo wszystko podróżujemy i podróżować będziemy, bo to rozwija psychicznie i fizycznie, dając nam kopa do dalszej pracy i przełamywania swoich barier.

Tego również życzymy i wam!
Maciej i Magda

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *