PODRÓŻE BEZ GRANICPortal Turystyczny dla Osób z
Niepełnosprawnością i Nie Tylko...

Relacje z podróży

O Zamku w Mosznej słów kilka…

Autor: Podróże Bez Granic
2016-02-22, 12:15
    • Komentarze 1

autorka: Katarzyna Zawadzka

Od zawsze lubiłam zabytkową architekturę. W zamkach zakochałam się jeszcze na studiach, gdy z koleżankami jechałam nad morze – wtedy z okien pociągu zobaczyłam zamek w Malborku, i tej miłości pozostałam wierna do dzisiaj.

W zeszłym roku chciałam zobaczyć zamek w Mosznej, a że nikt nie był chętny towarzyszyć mi w podróży, postanowiłam pojechać sama. Zarezerwowałam dwa noclegi w zamku i kupiłam bilet na podróż. Droga z Warszawy nie była prosta – najpierw pociągiem Pendolino do Opola, potem autobusem do Prudnika, a z Prudnika do Mosznej.

Nieco obawiałam się jazdy pociągiem – mam niedowład połowiczy prawostronny i choć poruszam się dość dobrze, to przy wysiadaniu z pociągu potrzebuję pomocy (ze względu na to, że poruszam się samodzielnie, „nie przysługiwał mi” wagon dla niepełnosprawnych). Pierwszy raz jechałam Pendolino. Wejście do pociągu okazało się dość łatwe – schody są o wiele wygodniejsze, niż w starszych wagonach. Wagon w drugiej klasie był bez przedziałów, przejście po środku dość wąskie, spokojnie można chwycić się o fotel z jednej i drugiej strony.

Toaleta można rzec mikroskopijna – osoba o większych gabarytach miałaby problem z obróceniem się, raczej dwie osoby się w niej nie zmieszczą, ale dla mnie okazała się wygodna – nie obawiałam się, że przy kołysaniu się pociągu przewrócę się – zaraz oparłabym się łokciem o ścianę. Osoby poruszające się na wózkach czy potrzebujące asysty drugiej osoby mogą natomiast skorzystać z dużej, dostosowanej łazienki w wagonie nr. 3. 

I jeszcze jedno udogodnienie – nie trzeba iść do WARS-u, aby zjeść posiłek – obsługa przyniesie na życzenie nawet danie obiadowe. Gdy przyszedł konduktor sprawdzając bilety, powiedziałam, że jestem osobą niepełnosprawną i potrzebuję pomocy przy wyjściu z pociągu – zapewnił, że zjawi się przed dworcem w Opolu. I tak też się stało – przyszli nawet we dwóch. Byłam w szoku – nigdy nie miałam aż takiej obsługi. 

Reszta podróży minęła również spokojnie – wielokrotnie jeździłam PKS-em i nie stanowiło to dla mnie problemu. Od przystanku PKS-u w Mosznej do zamku było ok. 800m. Gdy wreszcie dotarłam na miejsce, moim oczom ukazał się taki widok:

Udałam się do recepcji pokonując tylko niewysoki próg. Hol zapierał dech w piersiach.

Po dopełnieniu formalności dostałam klucz do pokoju na drugim piętrze.Okazało się, że mogę wjechać windą. Pokój nie był zachwycający, przypominał czasy PRL-u, do niedawna w zamku mieściło się Centrum Leczenia Nerwic i jeszcze nie wszystkie pokoje odremontowano. Pokój posiadał schludną łazienkę (nie przystosowaną dla potrzeb osób niepełnosprawnych). Za to widok z okna wyglądał tak:

Gdy tylko trochę się rozpakowałam i odświeżyłam, zeszłam do restauracji, bo byłam bardzo głodna. 

Niestety, i do restauracji, i do kawiarni, trzeba było pokonać kilka schodów.

Reszta pobytu upłynęła mi na zwiedzaniu zamku i obszernego parku. Z zewnątrz nie było żadnych barier dla osób niepełnosprawnych. Natomiast zwiedzanie komnat z przewodnikiem wymagało już pokonywania schodów.

Na koniec pobytu w Mosznej zwiedziłam jeszcze stadninę koni przylegającą do zamku.

I z pewnym żalem opuściłam to piękne miejsce. Droga powrotna minęła równie spokojnie i bezpiecznie. Wróciłam do Warszawy pełna wrażeń i już myślę o następnych wojażach, do czego i was zachęcam!

Katarzyna Zawadzka

  • Janusz
    10:22

    Pozazdrościć Ci bycia w takim miejscu Kasiu, piękne widoki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *